piątek, 16 listopada 2012

19. W nagrodę zostaną rodzicami chrzestnymi naszego Loczka Juniora.

Może to nie było miłością lecz złudzeniem
 Dziś mogę żyć tylko pustym wspomnieniem.
[...]
Twoje oczy już nigdy się nie przyśnią
Cienka linia między miłością i nienawiścią
Dziś mam wszystko, mogę wszystko
A żyje tylko zemstą.
Mezo - "Zemsta".


- Powiedz, że żartujesz, albo pójdę do Sopotu pieszo - powiedziałam, gdy Julka poinformowała mnie, kto ma być moim "osobistym szoferem".
- A czy ja wyglądam, jakbym żartowała?
Zrobiła poważną minę.
- Nigdy nic nie wiadomo - wstałam - Przecież wiesz, co się stało w Serbii... I tak jakby nigdy nic, Aleks ma mnie teraz odwieźć do domu?
- Jak sobie wszystko wyjaśnicie, na pewno nie będziesz czuła się nieswojo.
- Nie denerwuj mnie, Achrem - warknęłam, a Julka tylko się uśmiechnęła.
- Masz wahania nastrojów i nawet zauważyłam, że trochę przytyłaś - powiedziała, dotykając delikatnie mój brzuch.
Odtrąciłam jej rękę, a ona zrobiła urażoną minę.
- No powiedz, nie chcesz wydać na świat potomka nazwiska Atanasijevića?
- Julia...
- O Boże! Już widzę małego chłopczyka z burzą kręconych włosów na głowie, jaki on jest przystojny! W sumie tak jak jego tatuś - puściła oczko, a ja przestałam liczyć na to, że Julka jest właścicielką nawet najmniejszego mózgu.
- Julka, możesz być choć trochę poważna? - spytałam, a ona pokręciła głową - Tak myślałam. Po kim odziedziczyłaś brak inteligencji? Bo Olieg jest normalny.
- Powinnaś być nam wdzęczna! - krzyknęła - To ja i Konstantin staramy się, żebyście nadal byli razem, a ty tak nam się odpłacasz... I jeszcze mnie obrażasz. Ale nie martw się, po kilku miesiącach to ustąpi.
- Nie jestem w ciąży! - teraz to ja krzyknęłam.
- Jesteś w ciąży? - usłyszałam za sobą męski głos i gdy gwałtownie się odwróciłam, ujrzałam nie kogo innego, jak Aleksa.
- Nie chce się do tego przyznać - rzuciła Julia, kiwając głową.
- Nie jestem w ciąży i to nie moja wina, że podczas porodu moja przyjaciółka została pozbawiona rozumu!
- O kim mówisz? zapytała Białorusinka, a ja wzniosłam oczy ku górze. Boże, widzisz i nie grzmisz. 
- Nie znasz - próbowałam zakończyć tę niezwykle interesującą rozmowę, ale Julia nie odpuszczała.
- Może Sabine? Albo nie, nie, pewnie jakaś Rosjanka, którą poznałaś w Moskwie...
- Twój tok myślenia czasem mnie zadziwia - powiedziałam, a Julka wyszczerzyła się w uśmiechu - Oczywiście negatywnie.
- Aleksie Loczku, proszę cię, odwieź ją, bo ona za bardzo się denerwuje, a to może zaszkodzić waszemu dziecku.
- Naszemu dziecku?! - zapytał zaskoczony, a ja miałam ochotę rozszarpać swoją przyjaciółkę na strzępy.
- Julka dobrze się czujesz? - zapytałam, a Aleks nadal był wstrząśnięty wiadomością, jaką przekazała mu Białorusinka.
- Jak nigdy wcześniej!
- Właśnie, bo nigdy wcześniej się tak nie zachowywałaś.
- Idźcie już - powiedziała, wstając z krzesła. Podeszła do mnie i znów swoją dłoń skierowała na mój brzuch - Tylko uważaj na Loczka Juniora.
* * *
Gdy wychodziliśmy ze szpitala, nie odzywaliśmy się do siebie, ale było to spowodowane tym, że Atanasijević został poinformowany o tym, że zostanie ojcem. Wstrząsnęło to nim tak bardzo, że nie zauważył wyjściowych drzwi i w nie po prostu przydzwonił.
- Wszystko w porządku? - spytałam, nie kryjąc rozbawienia.
- Tak... Myślę, że tak - wymamrotał, masując swoje czoło - Naprawdę jesteś w ciąży?
- Nie, to Julka coś sobie wymyśliła - zaczęłam mu wyjaśniać - Czasem mam wrażenie, że ona poprostu nie posiada mózgu.
- Tak, na to wygląda - uśmiechnął się - Chodźmy do samochodu, na pewno jesteś już zmęczona.
I skierowaliśmy się w stronę jego auta. Znów bez słowa do niego wsiedliśmy, a gdy Aleks odpalił silnik, położyłam głowę na oparciu.
- Teraz nie masz wyjścia i musisz ze mną porozmawiać - powiedział po dłuższym czasie.
- Aleks - zaczęłam - Przecież to nie ma sensu.
- Myślisz, że cię zdradziłem - stwierdził, że moją wypowiedź powinien przepuścić mimo uszu. A gdy mu nie opowiedziałam, kontynuował : - Kocham cię, nie zrobiłem tego.
Znowu milczałam.
- Od czasu rozstania z Aną myślałem, że nikogo już nie pokocham. Strasznie się myliłem.
- Skup się na jeździe - poleciłam mu. 
Nie mogłam słuchać jego słów o tym, jak  mnie kocha, bo to bolało. Cholernie bolało...
Do końca drogi Serb się już nie odezwał. Od czasu do czasu czułam, jak na mnie patrzy, ale nie chciałam odwrócić głowy i spotkać jego wzroku. Gdy dojechaliśmy do mojego mieszkania, Aleksandar zgasił silnik i oboje wyszliśmy z samochodu. I gdy bez słowa udałam się w stronę budynku, odezwał się :
- Nie pożegnasz się ze mną?
Odwróciłam się w jego stronę. Patrzył na mnie tak samo jak wtedy, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy. Powoli zaczął do mnie podchodzić i gdy był już bardzo blisko, złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy.
- Nie powiesz mi, że przestałaś coś do mnie czuć - powiedział, a ja poczułam jego ciepły oddech na swojej twarzy.
Drugą ręką dotknął mojego policzka, co spowodowało lekki dreszcz, który przeszedł po moim ciele. Przybliżył się do mnie, a gdy nasze głowy dzieliły zaledwie centymetry, delikatnie mnie pocałował. Poczułam, jak wspomnienia o których chciałam zapomnieć, wracały i to ze zdwojoną siłą. Oplótł mnie rękami w pasie, a ja swoje zarzuciłam mu na szyję. Teraz całowaliśmy się tak namiętnie, że po jakimś czasie w supełności brakowało mi tchu. Ale nie było to ważne. Ważne było to, że znów chciałam, żeby był mój, żeby myślał tylko o mnie. Oderwałam się w końcu od niego, a on popatrzył na mnie i mocno mnie do siebie przytulił.
- Myślałem, że jesteś bardziej uparta - rzekł.
- Miałam być, ale jakoś przez ciebie mi to nie wyszło.
- Nie moja wina, że dobrze całuję - powiedział, a ja zaśmiałam się.
- Nie twoja wina, że nie jesteś skromny.
- Będziemy musieli podziękować Julce i Konstantinowi - powiedział po chwili, wypuszczając mnie z uścisku - W nagrodę zostaną rodzicami chrzestnymi naszego Loczka Juniora.
Spojrzałam na niego, podnosząc jedną brew do góry i myśląc, z kim ja się w ogóle zadaję.
* * *
Szłam szybko przez chodnik, a deszcz mocno zacinał mi w twarz. Co czułam? Złość. Teraz myślałam tylko o tym, by zemścić się na tym gnojku. Nigdy nie rzucam słów na wiatr i Stefan powinien się z tym liczyć. Przeszłam na plac jednej z moskiewskich knajpek, które znajdowały się na uboczu miasta. A było ich tu wiele. Zazwyczaj spotykały się tu podejrzane typki i właśnie z takimi się tutaj umówiłam. Ujrzałam ich przez okno -  jeden z nich z półdługimi, blond włosami, ubrany w skórzaną kurtkę oraz jasną czapkę spokojnie popijał whiskey, a drugi także odziany w skórę, tyle, że na głowie znajdował się niewielki, charakterystyczny irokez. Ten palił papierosa. Gdy weszłam do środka, dwaj mężczyźni od razu spojrzeli w moją stronę.
- No, no, Marchenko - zaczął Igor, ten z irokezem, kiedy podeszłam do ich stolika - Myśleliśmy, że już o nas zapomniałaś.
Usiadłam na wolnym krześle.
- Jakże się myliliśmy - Borys, ten drugi, nie krył entuzjazmu.
- Nie będę owijała w bawełnę - zaczęłam niepewnie, obawiajac się reakcji  mężczyzn - Mam sprawę.
- Wygrałem - Igor zwrócił się do swojego przyjaciela, a tamten dał mu pieniądze - Czego chcesz, mała?
- Potrzebuję kogoś, kto umie dać komuś popalić...
- Ktoś ci zalazł za skórę? - Borys odłożył pustą szklankę na stół i uważnie mi się przyjrzał.
- Tak. Pomożecie mi? - spytałam, a Igor zaśmiał się.
- Co to znaczy pomożecie?
- Oczywiście nie bez małego wynagrodzenia - powiedziałam, wyciągając z kieszeni kurtki kopertę. Podałam ją blondynowi, a on szybko tam zajrzał.
- Ile? - zapytał jego towarzysz.
- Piętnaście tysięcy - oznajmiłam, a obaj zagwizdali.
- Zależy ci - powiedział Igor, a Borys schował kopertę za pazuchę - Ale co my mamy zrobić?
Opowiedziałam im mój plan, a oni palili jeden papieros za drugim. Gdy skończyłam, Borys pokręcił głową.
- Dopiero co wyszliśmy z pierdla i  raczej nam się tam nie śpieszy.
- Nie martw się, jeśli policja coś wywęszy, powiem, że przez cały ten czas byliście ze mną - powiedziałam, a mężczyźni znacząco na siebie popatrzyli.
- A co z tą suką? Bo z chłopakiem sprawa jasna, najpierw postraszymy, a potem konkrety...
- I tu zadanie ma Igor - zwróciłam się do niego - Sam mówiłeś, że żadna laska nie oprze się twojemu urokowi.
- Wiadomo - stwierdził, uśmiechając się zawadiacko, ale opanował się, gdy napotkał karcący wzrok Borysa.
- Nie pajacuj - blondyn sprowadził go na ziemię - I co dalej?
- Igor użyje swojego uroku osobistego. A tamta kretynka pożałuje, że w ogóle przeszła do Dinamo.
- Mam się z nią przespać? - zapytał Rosjanin, a ja zaśmiałam się.
- Przespać, zgwałcić, nie ważne. Ważne, żeby potem cierpiała.
- A jeśli jednak psy coś wywęszą? Nie mamy pewności, że twój plan się powiedzie - Borys nie do końca był przekonany.
- Nie martw się stary - odezwał się Igor, znów zapalając cygara - Jak ona mówi, że policja się nie dowie, to się nie dowie.
- No nie wiem jak ty, ale ja nie chcę wracać do pierdla.
- I nie wrócisz - zapewniłam go, a blondyn posłał mi jedno ze swoich szyderczych uśmiechów.
- Kelner! Trzy razy piwo poproszę - teraz zwrócił się do mnie - Mamy co oblewać.
* * *
Cześć wszystkim! Nareszcie nowy rozdział... No cóż, nie powiem, tak sie napaliłam na Igora i Borysa, że szok. Myśl była spontaniczna, nawet chyba w szkole, potem męczyłam koleżanki o dobór twarzy dla nich... I padło na takie, a nie inne. Jeśli chcecie zobaczyć ich twarzyczki, wejdźcie w zakładkę "Bohaterowie".
Najgorszy tydzień wreszcie za mną... Egzaminy tak o, pobawiłam się w brudnopisie, wypisując numerki z koszulek moich ulubionych siatkarzy + Cupića, no i jeszcze standardowo "Avada Kedavra" i "Sectumsepra", żeby się odczepili w końcu. Jeśli z matematyki będę miała chociaż 1 punkt to się nie pogniewam :) 
Dzięki za wejścia, jak na moje "wypociny" to i tak jest to dużo. No i komentarze, najlepsze dla "pisarza" (bo chyba tak można mnie nazwać) są właśnie opinie na temat jego dzieł. Jeśli moglibyście, to w miarę możliwości komentujcie, to mnie podbudowywuje do dalszego pisania. Wiem, że niektórym nie pokazuje się pole z komentarzem, na prawdę nie wiem o co może chodzić :< No trudno. Ależ się rozpisałam.. 
Ale na koniec jeszcze małe zdjęcie... Rozwaliło mnie, oni się kochają ♥ CUPLEKS *_*
Pozdrawiam wszystkich, karolajn :3

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział ! Czekam na kolejny ! ;) :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam twój a u mnie nowy pozdrawiam...
    http://you-and-me13.blogspot.com/2012/11/5-moze-czesc-przyjacielu-jak-minea-ci.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Loczek Junior, ahahaha, mówiąc kolokwialnie, dedłam. *-* Julia zniszczyła mnie w tym rozdziale na amen. :D No, ale przynajmniej przez swoje głupawe pomysły ponownie zbliżyła do siebie Aleksa i Kim, czyli pozytywy są. :) Nie podoba mi się ten ostatni fragment, aż mi ciarki przeszły po plecach. Tacy wynajęci za pieniądze gogusiowie są zdolni do wszystkiego.
    Pozdrawiam i informuję, że na siatkarskich herosach pojawił się nowy rozdział. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wreszcie! Lecę szybcikiem przeczytać <3

      Usuń
  4. Ooo, jaki Igorek przystojny ^^ Mark Salling... Ej, ja go skądś znam! :D
    Loczek Junior.... Jebłam xD Julka jest szurnięta, nie ma przebacz
    "- Jesteś w ciąży? - usłyszałam za sobą męski głos i gdy gwałtownie się odwróciłam, ujrzałam nie kogo innego, jak Aleksa.
    - Nie chce się do tego przyznać - rzuciła Julia, kiwając głową." - umarłam. Amen < 3 Czekam na nn . *_______*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, może z "Glee"? :D Chociaż nie wiem czy ty to oglądasz xd

      Usuń
    2. No właśnie, ja 'Glee' nie oglądałam nigdy w życiu xd

      Usuń