poniedziałek, 7 stycznia 2013

27. Byłam pijana, nawet jedzenie dżdżownicy by mi się podobało.

Między nimi nie było "chemii", lecz alkohol.


Piłam już piątą butelkę wody mineralnej, a nadal w gardle czułam Saharę. Nic nie pamiętałam z wczorajszego Sylwestra, oprócz tego, że wraz ze Stefanem na niego pojechałam. I jakim cudem znalazłam się u siebie w mieszkaniu? Odstawiłam na chwilę butelkę na stół, czując okropny ból głowy. Usiadłam na krześle, mając nadzieję, że za kilka sekund to ustanie. Ale w tym momencie rozległo się głośne pukanie do drzwi. Zmuszona, wstałam, czując jak przed oczami wszystko mi się rozmazuje, ale doszłam do drzwi i nacisnęłam na klamkę. 
- Wyglądasz okropnie - zaśmiał się Wanner, wchodząc do środka.
- Ciebie też miło widzieć - odrzekłam, zamykając za nim drzwi - Dlaczego nachodzisz mnie o tak wczesnej porze?
- Jest trzynasta - oznajmił, ściągając kurtkę i wchodząc do kuchni - Zrobisz mi herbatę? Cholernie tam zimno.
- Sam sobie zrób - odpowiedziałam, wlokąc się za nim. Wyciągnął z szafki dwa kubki i postawił je na stole. Spojrzał na mnie z politowaniem i uśmiechnął się pod nosem.
- Wnioskując po twoim humorze, widzę, że sylwester się udał.
- Nie denerwuj mnie - warknęłam, opierając się o ścianę i biorąc butelkę wody do ust.
Pustą odłożyłam na stół i sięgnęłam do lodówki po kolejną. Co ja takiego, u diabła, robiłam, że teraz czuję się tak fatalnie?
- Która? - spytał, wskazując na mineralną.
- Szósta - oznajmiłam - Ale na niej się nie skończy, coś czuję.
Otworzył lodówkę, popatrzył w jej wnętrze i szybko ją zamknął.
- Zaraz wracam - mrukną i, łapiąc za kurtkę, wyszedł na dwór.
Boże, kiedy ja nadążę za tym chłopakiem? Położyłam na stole butelkę i usiadłam na krześle. Oparłam głowę o stół, wciąż czując okropny ból i nadal myśląc nad wczorajszą nocą. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się odpłynąć po kilku kieliszkach wódki. A może nie było ich kilka, tylko kilkanaście?
- Myślę, że to powinno ci pomóc -  do mieszkania wpadł Wanner, a gdy wszedł do kuchni, postawił przede mną karton soku pomidorowego.
- I po to tak szybko wyskoczyłeś z mieszkania? - zapytałam, a gdy Stefan pokiwał głową, kontynuowałam : - Nie wezmę tego do ust.
- Wolisz się męczyć? -  wyjął z szafki szklankę i nalał do niej soku.
- Tak - powiedziałam niewzruszona - A ty? Dlaczego tak nieźle się trzymasz?
- Tak zwana siła woli - puścił oczko - Której tobie brakuje.
- Czyli nic nie piłeś? - gdy pokręcił głową, wzięłam do rąk szklankę z sokiem pomidorowym i spojrzałam uważnie na ciemnopomarańczową maź - To dlaczego pozwoliłeś, żebym się upiła?
- Miałem cię pilnować? - zapytał, nieci zaskoczony - Ciesz się, że przywiozłem cię do domu.
- Nikt ci nie kazał - prychnęłam, biorąc do ust sok, krzywiąc się przy tym - Ty chyba chcesz mnie tym zatruć.
- Wierz mi, że nie - zaśmiał się, wracając do robienia herbaty. Nastawił wodę w elektrycznym czajniku i usiadł na krześle obok.
- A powiesz mi? - zapytałam niepewnie - Nie pamiętam nic za bardzo.
- Na prawdę chcesz wiedzieć? - przeszył mnie morskim wzrokiem i podniósł kąciki ust. Gdy pokiwałam głową, chłopak wypuścił powietrze ustami -  Od czego mam zacząć?
- Najlepiej od początku - zaśmiałam się, a Niemiec pokiwał głową.
- Próbowałem odciągnąć cię od baru, ale zapierałaś się - zaczął, a mi już się nie podobało -  Zaczęłaś opowiadać barmanowi o swoim życiu, zaczynając od Atanasijevića, kończąc na jakimś Igorze, który rzekomo miał cię zgwałcić.
Popatrzyłam z niepokojem na rozbawionego chłopaka, a mnie wcale nie było do śmiechu.
- Potem - kontynuował - Zaczęłaś grać w butelkę i całowałaś się z...
Urwał, widząc mój wyraz twarzy. Chwileczkę, całowałam się z kimś? Ale z kim? Nie, nie chciałam o tym wiedzieć. A może chciałam?
- Co robiłam? - zapytałam, trochę nie wierząc w jego słowa.
- Całowałaś się - bardzo wyraźnie powtórzył - Przeliterować?
- Nie dziękuję - odmówiłam - Z kim?
- Z Andreasem.
Zamknęłam oczy, mając nadzieję, że w ten sposób wszystko zniknie i okaże się tylko bezsensownym snem. Ale po chwili moje powieki znów się otworzyły. Znów siedziałam w swojej kuchni, a Wanner, śmiejąc się głupio, siedział obok mnie.
- I z czego rechoczesz? - zapytałam, nieco podnosząc głos.
- Z ciebie - odpowiedział.
- To nie jest śmieszne - oznajmiłam mu, ale ten nadal pokładał się ze śmiechu. Moja pięść wylądowała na jego ramieniu.
- Podobało ci się - wyksztusił.
- A dziwisz mi się? Byłam pijana, nawet jedzenie dżdżownicy by mi się podobało - założyłam ręce na klatce piersiowej, robiąc urażoną minę - Ale dasz mi numer do tego twojego Rasty, muszę z nim porozmawiać.
* * *
 Stali na parkiecie, nie wiedząc nawet co się dzieje, i czekali na trenerów. Konstantin był przekonany, że to nie wróży nic dobrego. Jeko jedyny z siatkarzy nie upił się w trupa i pamiętał wszystko z wczorajszej nocy. Nie poszedł jednak za kolegami do Nawrockiego, nawet ich nie powstrzymał. Nie wiedział co robili, jak zareagował trener na tę niezapowiedzianą wizytę. Ale oni także nie wiedzieli. Wszyscy patrzyli po sobie ze zdziwionymi wyrazami twarzy, wciąż powtarzając jak to źle się dzisiaj czują. Pech chciał, że Nawrocki zwołał dzisiaj trening. Czy to ze złości na swoich podopiecznych za wczorajszy wybryk? Cupkovićowi  na samą myśl robiło się słabo. W końcu na halę wszedł trener ze sztabem szkoleniowym. Był spokojny i opanowany, tak jakby wczoraj nic się nie stało.
- Panowie - powiedział, gdy był już bardzo blisko - Udał się wam wczorajszy Sylwester?
Siatkarze pokiwali głowami, a trener zaśmiał się po cichu.
- Mi też - dodał po chwili - Dopóki nie usłyszałem koncertu takiego jednego kretyna z Hiszpanii - swój wzrok skierował na zszokowanego Miguela - który śpiewał pod moim oknem hiszpańskie serenady miłosne.
Daniel Pliński parsknął śmiechem.
- Ty wcale nie byłeś lepszy - zwrócił się do środkowego - Chyba nie pamiętasz, ale oświadczyłeś mi się...
Siatkarze wybuchnęli głośnym śmiechem, a zakłopotany Daniel zaczął mruczeć coś pod nosem.
- A ty, Aleks - zwrócił się do atakującego - nie wiedziałem, że umiesz grać na gitarze.
- Ja też - bąknął Atanasijević.
- Ale przynajmniej nie zapomnę tego Sylwestra, oraz tego, jak musiałem tłumaczyć się przed sąsiadami.
- To nigdy się nie powtórzy - odezwał się Kurek - Obiecujemy.
- Masz racje - Nawrockiemu ton głosu zmienił się w obojętny - Albo wszyscy wylecicie.
Olbrzymom zrzedły miny momentalnie, a Nawrocki odszedł do sztabu.
- Blefuje - odezwał się Daniel -  Bo co on bez nas zrobi?
- A ty siedź cicho - zgasił go Szampon - Chyba nie myślałeś o tym, jak mu miłość wyznawałeś.
- Daj spokój, pijany byłem - machnął ręką - Zresztą tak samo jak ty.
- Nawet nie chcę myśleć o tym, co robiłem - Mariusz usiadł na parkiecie i zaczął się rozgrzewać.
* * *
Z Andreasem umówiłam się w jakiejś restauracji o godzinie 16:00. Denerwowałam się, bo co miałam mu powiedzieć? Przeprosić go, owszem, ale co dalej? Gdyby Stefan w porę mnie stamtąd nie odwiózł, strach myśleć, co bym zrobiła. Ale musiałam to z nim wyjaśnić. Fakt, nie przepadałam z anim i ostatnią rzeczą, którą chciałabym zrobić, to całować się z nim, ale powinnam o tym z nim porozmawiać. Gdy weszłam do środka lokalu, Andreas już siedział przy stoliku Spoglądał w stronę okna, tak jakby kogoś szukał. Mnie? Podeszłam, nieco na miękkich nogach, do chłopaka.
- Cześć - przywitałam się z nim. Ten wstał gwałtownie z miejsca, tak jakby się mnie przestraszył, a po chwili uśmiechnął się szeroko, jak to miał w zwyczaju.
- Hej, siadaj - polecił, wskazując na krzesło na przeciw niego.
Usiadłam i spojrzałam na Dreadziarza. Nie uśmiechał się już, zauważył, że nie było mi do śmiechu.
- Na początek - odezwałam się po chwili ciszy - chciałam cię opieprzyć, bo prawie wygadałeś się Stefanowi o gwałcie...
- Nie rozumiem, dlaczego nie chcesz, by się dowiedział. A poza tym, to powinnaś zgłosić na policję.
- Nie chcę już widzieć się z Igorem - jego imię z trudem przeszło mi przez gardło - Musiałabym chodzić najpierw po policjach, potem po sądach, nie chcę tego.
- Ale za takie coś powinien zgnić w więzieniu, prawda? - spytał, przybliżając się i świdrując mnie swoimi brązowymi oczami.
- Tak, masz rację - odpowiedziałam - Ale chcę o tym jak najszybciej zapomnieć, a to mi nie pomoże.
- Jak chcesz - powiedział, prostując się - Ale chyba nie o tym chciałaś rozmawiać.
- Nie, nie o tym - rzekłam, ale w tej chwili podeszłą do nas kelnerka. Zaproponowała jakieś napoje, ale odmówiłam. Całe to spotkanie chciałam już mieć za sobą.
- Więc? - zapytał.
- Z wczorajszego wieczoru pamiętam tylko tyle, że na nim byłam. Ale ty nie piłeś alkoholu, więc wiesz...
- Wiem - przerwał mi.
- To dla mnie nic nie znaczyło - powiedziałam, nie spuszczając wzroku z jego czekoladowych oczu, które śmiały się cały czas.
- Dla mnie też - rzucił z uśmiechem - Wiem, że mnie nie lubisz i byłoby to dziwne, gdyby nasz pocałunek coś dla ciebie znaczył.
Pokiwałam głową, spuszczając w końcu wzrok.
- Będę lecieć - oznajmiłam, wstając. On także wstał, tyle że gwałtowniej i szybciej ode mnie.
- Może cię podwieźć? -  zapytał, nieco nieśmiało, co było dziwne, bo zazwyczaj był właśnie bardzo śmiały.
- Nie, przejdę się - uśmiechnęłam się do niego. Pożegnałam się z chłopakiem i ruszyłam w stronę drzwi, mijając stoły slalomem. Gdy doszłam do wyjścia, odruchowo odwróciłam się w stronę Andreasa. Wciąż stał, ale tym razem odwrócony był w  moją stronę. Patrzył na mnie, a ja dosłownie czułam na sobie jego oczy. Uśmiechnęłam się, ostatni raz żegnając się z Dreadziarzem i wyszłam na dwór. Rozglądnęłam się, w obawie, że ujrzę tak znaną mi sylwetkę rosyjskiego bandziora. Ale na szczęście moje czarne myśli nie sprawdziły się, więc spokojnie ruszyłam w drogę.



Przepraszam, że wstawiam takie coś... Wstyd. Mam nadzieję, że następy rozdział będzie lepszy (choć i tak nic nie wiadomo, bo zawiesiła mi się wena). 
Przepraszam.

10 komentarzy:

  1. Czekam na kolejny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie masz za co przepraszać, rozdział bardzo fajny ;)
    Zdziwiła mnie trochę postawa Nawrockiego no ale cóż, nie ocenia się książki po okłace :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do siebie na nowy rozdział : http://setball-for-hope.blogspot.com/ :)

      Usuń
  3. Rozdział super xd nieźle się uśmniałam xD
    Czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ostry mieli Sylwester :) czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! Weny życzę !:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wymaz pamięci, czyli najgorsze, co po sylwestrowym szaleństwie może być. :P
    Nie mogę przestać się śmiać z Daniela, który oświadczył się trenerowi. Ja pierdzielę, nieźle musiał być wstawiony.:D Już nie mówiąc o pozostałych!
    Wiesz, coraz bardziej przekonuje się do Andreasa. Może i Kim kiedyś pójdzie w moje ślady. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmiana stosunku wobec Andreasa? Tak Tak. To mi się podoba xD Ale ja nadal widzę Bednarka jak o nim piszesz, no xD CZekam na nowy ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne opowiadanie. Szczerze mówiąc, dopiero je odkryłam i jak widzę mam bardzo dużo do nadrobienia, ale z pewnością to zrobię :) Najbardziej rozśmieszył mnie chyba fakt, że Aleks sam nie wiedział o tym, iż na gitarze grać potrafi. Chociaż wybryki innych w tym głównej bohaterki też były udane ;)
    justberrry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Superr ;* Skończyłam czytać od początku aż do tego rozdziału dla mnie bomba ;)
    Zapraszam do mnie http://peryferiesiatkarskie.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń